Wędrówka po drodze zwanej życiem

Witaj. Mam na imię Monika i chcę się z Tobą podzielić wrażeniami z mojej wędrówki po drodze zwanej życiem. Mam 30 lat i znalazłam się na ścieżce, która prowadzi mnie do obranego przeze mnie kierunku – życia w zgodzie ze sobą i naturą. Krok ten podjęłam samodzielnie i w zgodzie z moim „wewnętrznym ja”, które zwykle odzywa się do mnie jako pierwsze, a tuż za nim stoi rozum. Stoją zdecydowanie za blisko siebie. Rozum czai się przez ramię mojego „ja” i zwykle przerywa w pół słowa. Z ubolewaniem stwierdzam, że za rzadko jestem w stanie mu przerwać, gdyż jego argumenty są tak logiczne, rozsądne i pokrywają się idealnie z moimi poglądami, które wypracowałam. Z nawykami myślowymi, którymi nasiąknęłam przez te wszystkie lata. Tak więc, domyślam się, że właśnie dlatego rozum z taką łatwością niejednokrotnie odwodzi moje ja” od głosu, każąc mu milczeć. Używa stale tych samych, jakże niezawodnych trików. Mówi mi, że to dla mojego dobra, że ocala mnie w ten sposób od porażki.

Idąc tropem analizy, dostrzegłam jak wiele pracy potrzeba włożyć, lub też doznać olśnienia, by potrafić dostrzec tych ciągłych rozgrywek pomiędzy dwoma biegunami, intuicja – rozsądek. Od jakiegoś czasu mogę powiedzieć, że jestem bardziej świadoma źródła emocji, ubranych w strach, obawę, wątpliwości.

Świadomość ta przyniosła mi nieocenioną dotąd korzyść. Od jakiegoś czasu też, mogę podjąć walkę z kapryśnym rozsądkiem, startując ze znacznie wyższej pozycji.

Intuicja zwykle podpowiada mi aby zająć się tym co sprawia mi radość, poczucie spełnienia, rozum z kolei w tempie błyskawicznym doszukuje się i skupia na braku, potencjalnych przeszkodach. Można to zjawisko określić mianem walki, syzyfowej pracy. Każdy nowy dzień przynosi okazję do kolejnego zmierzenia się że samym sobą. Doznaję więc porażek ale zdarzają się też mniejsze i większe triumfy.

Nabranie tej świadomości to nic innego jak bilet wstępu na ring.

Ćwiczysz, stajesz się coraz silniejszy, wydajniejszych, uważny, łatwiej odnosisz sukcesy. Gdy z różnych powodów zaniedbasz treningu, zaczynasz gubić rytm, wiotczejesz, i tu łatwiej o porażkę. Ja znam smak zwycięstwa nad sobą i porażki. Zatem, staram się zachować czujność i nie dopuszczać do przegranych.

Pragnę i Ciebie zachęcić do podjęcia wyzwania. Obierz swój kierunek i podążaj w rytmie własnej intuicji. Odkryj tę niewiarygodną moc, jaką dała Ci Natura. Ucz się życia w zgodzie z samym sobą. Spełniaj się. Rób to co daje Ci prawdziwą, czystą satysfakcję i radość. Z czasem coraz rzadziej dasz się zwieść głosowi „nie dasz rady, nie teraz”.