Moja historia i ja...

Moja historia i ja...

Każdy z nas ma za sobą historię.
Różnimy się jako ludzie pod wieloma względami, różna jest zatem historia, którą zostawiamy za sobą. Wyglądamy inaczej, reagujemy w różny od siebie sposób. Nasz sposób bycia, postrzegania rzeczywistości może się naturalnie od siebie różnić. Jest jednak coś, co nas jako ludzi wszystkich łączy, jest nim fakt, że każdego z nas kształtuje ta historia. Wszystkie przeżycia nasze i nawet naszych przodków, odgrywają niebagatelną rolę w naszym życiu. Na to, jakimi ludźmi jesteśmy, ile mamy w sobie wiary, empatii, odwagi, pewności siebie, zazdrości, chęci do zemsty, gniewu i nienawiści, wpływ ma właśnie nasza historia.
Już w łonie naszej mamy kształtowały się elementy naszego charakteru, już wtedy w naszych komórkach zostały zapisane informacje, dotyczące nie tylko koloru skóry, oczu, czy budowy ciała.

Oczywiście, wiele z faktów naszego życia, gdy byliśmy przykładowo małymi dziećmi, lub dorastającą młodzieżą, zostaje zapomniana przez nas, nie pamiętamy tego z punktu widzenia świadomej pamięci, bo nie możemy w każdej chwili wrócić do danego wspomnienia, ale to nie oznacza, że nasze ciało zapomniało. Wiele z tych zdarzeń, które powinny już siłą rzeczy należeć do historii, tkwi w nas, jak najsilniejsze korzenie, i być może masz poczucie, że żadną mocą nie da się ich wyrwać. Nie potrafisz zapomnieć ani tak po prostu, ani wkładając w to wiele wysiłku.
Jako dorośli ludzie, zbyt często zapominamy o tym lub nie zdajemy sobie sprawy z tego, w jaki sposób, zwłaszcza te przykre wydarzenia, traumy, odcisnęły piętno na naszej psychice.

Jak często słyszysz przestań żyć przeszłością? „To już minęło, idź do przodu”, nie patrz wstecz? Jak często słyszałeś takie bądź inne podobne sformułowania?

Dzisiaj, zapragnęłam przyjrzeć się z bliska temu, i być może przypomnieć niektórym z Was jakieś wydarzenie z dzieciństwa, które nawet od upływu lat, nadal tkwi w Was tak mocno, jakby zdarzyło się to wczoraj. Skupię uwagę niestety na tych negatywnych, gdyż to one są dla nas najcięższym z bagaży.
Być może kiedyś, będąc małym dzieckiem, usłyszałeś od kogoś, kogo bardzo kochałeś, podziwiałeś, że do niczego się nie nadajesz? Być może Tobie zdarzyło się być mocno wyśmianym przez kolegów, oczernionym przez koleżanki, być może zdarzyło Ci się kiedyś ponieść porażkę i to publicznie…
Być może to Ty zazdrościłaś koleżance, która była wyjątkowo adorowana przez nauczyciela, zachwalana, doceniana, a Ty tylko stałaś z boku, czując się jak nic nie znaczący, przeźroczysty człowieczek, którego nikt nie zauważa. Mimo iż wiele razy starałaś się coś z tym zrobić, ale im bardziej się starałaś to, tym bardziej wszystko się najzwyczajniej mówiąc, sypało.
Czy zdarzyło Ci się czuć, że nikomu nie możesz się zwierzyć? Nie masz do kogo pójść, z przekonania, obawy, że Twój problem zostanie zbagatelizowany albo wyśmiany. Zostajesz więc z tym sam, próbując uciekać od częstego uczucia, jakie jest rozgoryczenie, smutek, żal, tęsknota…
Masz do wyboru dwa wyjścia, uciec przed tym, co zdaje się nieuniknione lub walczyć, z o wiele silniejszym przeciwnikiem. Z góry wiadome jest, że jesteś na straconej pozycji, i w tym przekonaniu dorastasz.
Jak myślisz, do jakiego punktu wyjścia zaprowadzi Cię Twoja historia?
Przekonania, jakie wypracowywane były przez lata, sposób, w jaki patrzysz na ludzi, a przede wszystkim, w jaki patrzysz na siebie, są wynikiem tego, czym byłeś „karmiony”, dawno temu.

Fakt, czy wychowywaliśmy się utwierdzani w tym, że możemy wiele osiągnąć, że jesteśmy zdolni, pracowici, pomysłowi, piękni na swój wyjątkowy sposób, ma ogromne znaczenie w późniejszym życiu. To jakimi ludźmi jesteśmy, w gruncie rzeczy jest uwarunkowane tym, w jaki sposób postrzegaliśmy ludzi i świat wokół. Wszelkiego rodzaju lekcje, jakie było nam dane przeżyć dotąd, kształtowały naszą osobowość.
I załóżmy, że jesteś dziś dorosłym człowiekiem, pracujesz, masz rodzinę, przyjaciół, jakieś zainteresowania. Robisz wszystko by się rozwijać, być szczęśliwym, cokolwiek to dla każdego z nas nie oznacza, ale czujesz podświadomie, że coś stoi Ci na drodze, że coś blokuje Twój rozwój. Może to być trema, niskie poczucie własnej wartości, fakt, że często lub zawsze odpuszczasz sobie przeróżne rzeczy, nie podejmujesz działań do spełniania swoich marzeń, bo tkwi w Tobie przekonanie, że inni zrobią to lepiej, że Ty się chyba nie nadajesz, że nie jesteś wystarczająco dobry/dobra w tym, co robisz.
Wszystkie te przekonania, które odtwarzasz w sobie co jakiś czas, nie wzięły się z powietrza. Te przekonania, oczekiwania, sposób postrzegania ludzi i spraw, jest głęboko zakorzenione w Twojej podświadomości.
I dopóki nie staniesz temu naprzeciw, nie zmierzysz się z tym, co kiedyś być może sprawiło Ci wielki ból, dopóty, nie uwolnisz się w pełni, by móc rozwinąć swoje skrzydła i żyć pełnią swoich wyjątkowych możliwości.

Może Ci się nawet wydawać, że to przecież było tak dawno temu, że to na pewno nie wpłynęło tak mocno na Ciebie, ażeby do dziś odczuwać tego skutki. Należy uświadomić sobie w końcu, że problem tkwi nawet nie w tym, co kiedyś się wydarzyło, jaką traumę przeżyliśmy, ile trudnych przeżyć za nami, ale jedynie, i aż w tym, w jaki sposób my na to patrzyliśmy, jak rozumieliśmy daną sytuację.
Wiele trudnych emocji, jeśli nie zostaną uwolnione przez nas, zapisują się głęboko w nas i dają o sobie znać przez całe nasze życie, dopóki nie uwolnimy ich, nie damy im dojść do głosu. Obserwowanie siebie, swoich emocji, potraktuj jako klucz do odkrycia tego, co w głębi Ciebie żyje. Gdy to odkryjesz, zobaczysz, zaakceptujesz, odpuścisz, wybaczysz, wówczas uwolnisz się od tego, co stanowiło dotychczas problem. Już nigdy nie spojrzysz na daną konkretną sytuację w sposób podobny do tego z przeszłości, uwolnisz się od bólu, żalu, pretensji.
Stanowi to fundament, na którym możemy zbudować, świadome, spełnione, kreowane przez nas życie.

Dla mnie ogromną inspiracją była książka, którą dostałam od męża „Podróż” autorstwa Brandon Bays.
Utwierdziła mnie niejako w przekonaniu, że droga, którą podążam, jest najwłaściwsza, mogłabym rzec, że jedyna.
Wiedza, którą przekazuje autorka, uświadomiła mnie również w tym, że już dawno temu zaglądałam do tego, co skrywa się w istocie mojego życia, tylko nie wiedziałam jak sobie z tym poradzić. Nauczyłam się odpuszczać, rezygnować, a często też uciekać, wszędzie tam, gdzie nie spodziewałam się bólu i kolejnych rozczarowań. Niestety ta droga okazała się nie mieć przejścia. Zmuszona stanąć pod wielkim, grubym murem, podjęłam decyzje o zawróceniu i zmierzeniu się z tym, od czego i tak nie mogę uciec.
W rezultacie, zostałam niejednokrotnie przeświadczona o tym, jaki wpływ ma moja “historia” NA MOJE ZDROWIE NIE TYLKO PSYCHICZNE, ALE I FIZYCZNE.

Życie to nic innego jak proces, który nie ma końca.
Zawsze więc jest dobry moment na poszerzanie swojej świadomości, wiedzy, na swój własny temat, przede wszystkim.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *